Luke Pov
Zawieźliśmy papiery do tego pieprzonego Brisbane.Nie żebym nie lubił tego miasta,no ale trochę
czasu trzeba poświęcić aby tam dojechać.
Teraz na szczęście wróciliśmy już do domu.
-Jesteśmy!-krzyknąłem lecz nie usłyszałem żadnej odpowiedzi
-Może jeszcze śpią-zasugerował Calum?
-No śpią,ale chyba nie tak jak powinni-powiedział schodząc ze schodów skwaszony Michael
-Co jest?-zapytałem lekko poddenerwowany
-Oni tam są "razem"-podkreślił ostatnie słowo
-No i co z tego?-powiedzieliśmy z Calumem
-W jednym łóżku-dopowiedział
-Pozabijam ich-powiedziałem o mało co nie wybuchając ruszyłem na góre i gdy tylko weszłem do
tego cholernego pokoju odetchnąłem z ulgą
-Na jaką cholere mnie tak straszysz ty kutasie!-wydarłem się na tą pizde Clifforda
-Cicho,przecież oni jeszcze śpią-powiedział Calum
-Gówno mnie to tak szczerze obchodzi,zaraz ich obudze-powiedziałem i poszłem do łazienki.
Chwilę później wróciłem z wiadrem pełnym wody i wylałem ją na naszych śpiochów...
Rose Pov
Moje zajekurwabiste sny znowu zostały zakłócone.Nagle na swoim ciele poczułam mnóstwo zimnej
wody.Obudziłam się z krzykiem i byłam cała mokra.Przed oczmi miałam widok na tych pajaców
którzy zapewne spowodowali tą mokrą krakse.
-Czy was do reszty już pojebało?!-krzyknął siedzący obok mnie trzęsący się z zimna Ashton
A tak wogóle to co on robił obok mnie?Aha,już pamiętam.Przecież po wczorajszych wydarzeniach
i tak sama bym nie zasnęła.Gdy byłam mała i miałam koszmary to zawsze rodzice pozwalali mi ze
sobą spać,ale teraz już nie żyją i nic ani nikt mi ich nie zwróci.Czasem chyba dobrze jest mieć
przy sobie takiego Ashtona.
-No chyba was pojebało że razem spaliście!-wydarł się Luke
-Luke stary ja ci wszystko wytłumacze
-No słucham co jaką pozycje hmmm 69 a może inną.Tylko nie mów że gumka wam pękła- Luke
zaczął wygłaszać swój monolog
-Łysy tu wczoraj był-powiedział Irwin a oni wszyscy zamarli
-Czego chciał?-zapytał Michael
-A czego mógł chcieć?-popatrzał na niego z politowaniem
-Nic wam nie zrobił?-zapytał Calum
-Prawie zeszłam przez tą na zawał.Zrobił coś?-politowanym spojrzeniem spojrzałam na Cala
-Następnym razem trzeba lepiej zabezpieczyć dom-stwierdził Luke
-Dobra koniec już tego pierdolenia o problemach.Chodźcie coś zjemy-zawołał Michael a my wszyscy
podążyliśmy za nim na dół
-Ja zjem później,musze iść się wykompać-powiedziałam a oni pokiwali zgodnie głową
Ashton Pov
Siedzieliśmy i kończyliśmy jeść śniadanie
-Musze wam coś powiedzieć,a właściwie pokazać-powiedziałem
-Dawaj-powiedział Luke i zrobił miejsce na stole
Ja wyjąłem wczorajszą koperte i kartki z pogróżkami i im pokazałem.
Gdy zobaczyli zdjęcie martwej ciotki Rose zamarli.A potem ten napis...
-One będzie następna.O co chodzi?-zapytał Michael
-W kopercie masz odpowiedź-powiedziałem
Popatrzył na mnie zdezorientowanym wzrokiem i otworzył koperte.
-Japierdole biedna Rose-westchnął,a Luke i Calum podeszli do niego aby zobaczyć zawartosć
koperty.Wszyscy powariowali i nie wiedzieliśmy co mamy robić.
-Teraz musimy jej pilnować na każdym kroku-wkurzył się Calum
-Powiemy jej o tym?-zapytał Clifford
-Tak,ale jeszcze nie teraz-powiedziałem spokojnie
-Dobrze.To zachowujmy się tak jakby się nic nie stało-powiedział Luke,a my przytakneliśmy.
Rose Pov
Umyłam się i ubrałam.Potem poszłam na dół aby zjeść śniadanie.Zdziwiłam się że nigdzie nie było
chłopaków.Pojechali gdzieś czy co?Zostawili mnie samą.W sumie przynajmniej mam trochę czasu
dla siebie!
Luke Pov
Musieliśmy jechać trochę postraszyć tych popierdoleńców od pogróżek.Rose została sama,ale chyba
przez najwyżej 2 godziny nic jej się chyba nie stanie?...
Rose Pov
Usłyszałam jakieś kroki schodzące ze schodów z góry.Może jednak chłopaki zostawili mi Ashtona do
towarzystwa?Siedziałam na kanapie i czekałam aż prawdopodobnie Irwin do mnie dołączy.Lecz to
nie był on.Jakiś bandzior przyłożył mi nóż do gardła
-A teraz posłuchaj mnie dziewczyno.Ładnie wstaniesz z tej kanapy i zrobisz to o co cię poprosze,a nic
ci się nie stanie rozumiesz?!-wydarł się a ja kiwnełam głową że rozumiem i ruszyłam z nim do drzwi.
Wsadził a właściwie wepchnął mnie do jakiegoś auta,konkretniej bagażnika i związał.Nie mogłam
krzyczeć bo zakleił mi usta taśmą.Co się dzieje do cholery?!Wywiezie mnie do lasu,zgwałci i zabije.
Innej opcji już raczej nie ma.Gdy dojechaliśmy chyba już na miejsce,zostałam wyciągnięta i
wniesiona do jakiegoś magazynu po środku lasu.No czyli z lasem miałam racje,punkt dla mnie za
spostrzegawczość.Podeszło do mnie kilku umięśnionych gości i zaczeli mnie rozbierać.Tylko nie to!
Zaczęło się piekło nie mieli litości.Myślałam że umre tam z bólu.Straciłam przytomność...
_________________________________________
Taki trochę dangerous ten rozdział xD
Następny pojawi się szybko!!! ;;)
A więc tradycyjne Do następnego ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz