czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 11 #

Koemtujecie = Motywujecie No dalej kochani ! ;)))))))))

Luke Pov
Najpierw pojechałem do Irwina. To nie będzie łatwe.
- Luke ? Co ty tutaj robisz ? - zapytał wyraźnie zaskoczony moją wizytą
- Przepraszam
- Co ?!
- Mam Ci to przeliterować ? Przepraszam za to, ze się na Ciebie rzuciłem i chciałbym po prostu o tym zapomnieć
- Na serio ?
- Tak. To wszystko to też moja wina. Pewnie zdąży się jeszcze z wami wszystkimi przespać, a ja nawet tego nie zdążę zauważyć. Wybaczysz mi ?
- Jesteś jednym z moich najlepszych przyjaciół Lukey, nie mógłbym się na Ciebie wiecznie złościć ty cipo
- Tylko nie cipo ! - powiedziałem i stanęliśmy w naszym przyjacielskim uścisku. Musiało to fajnie wyglądać. Normalnie jak pedały !
***


Razem z chłopakami myśleliśmy jakby tu odzyskać zaufanie Rose.
Wpadliśmy na ciekawy pomysł, który wkrótce zrealizujemy.
Ale na razie te pacany kazały mi iść ją przepraszać, więc przystałem na to.
Gdy wszedłem do jej pokoju, stała przy ścianie. Cała była zaryczana. 
Gdy zorientowała się, że jestem w tym samym pokoju co ona podbiegła do mnie i mocno się we mnie wtuliła. Nie spodziewałem się tego po niej. Prędzej myślałem, ze mnie na zbity pysk wywali niż, że będzie się do mnie przytulać płacząc.

- Przepraszam Rose, tak cholernie przepraszam - wyznałem i także się poryczałem
- Nie Luke, to ja przepraszam. Możemy o tym zapomnieć? - zapytała cały czas płacząc
- Tak, tylko już nie płacz, proszę
- Powiedz chłopakom, że to nie najlepsza pora na odwiedziny
- Dobrze - powiedziałem i zeszedłem na dół powiadomić chłopaków o prośbie Rose
Natychmiast opuścili mój dom, a ja wróciłem do niej na górę...


Rose Pov
Zdaje sobie sprawę z tego co zrobiłam. Co mnie napadło ?! Ale każdy ma jakieś potrzeby, tak ?
A ja odkąd straciłam dziewictwo potrzebuje dużo bliskości...
A skoro "mój kwiatuszek" został mi odebrany przez Luka, no to po części też jego wina.
Widzę, że on też za każdym razem gdy ze mną rozmawia próbuje powstrzymać się od rzucenia mnie na łóżko i pieprzenia do nieprzytomności.

Taki jest już Luke Hemmings. Ale gdyby nie on to ja pewnie bym się spaliła w moim dawnym mieszkaniu. On jest bohaterem, a nie gangsterem. Od jakiegoś już czasu żywię do niego pewne uczucie, ale boję się, że jak mu powiem to mnie wyśmieje. No bo co? Pewny siebie przystojny facet i brzydka szara myszka razem ? Takie rzeczy to tylko w bajkach się zdarzają...

***

Luke Pov
- Rose gdzie jesteś ? - zapytałem rozglądając się po pokoju
- Czekaj zaraz wrócę ! - krzyknęła podejrzewam, że z łazienki
Co ona tam tyle siedzi ?
W oczekiwaniu na dziewczynę położyłem się na łóżko i obserwowałem sufit. Jaki on dziś jest niezwykle ciekawy !
- Już jestem - automatycznie podniosłem się na dźwięk jej głosu
Gdy na nią spojrzałem opadła mi kopara, a w moich spodniach zrobił się namiot.
Miała na sobie samą bieliznę, która więcej odkrywała niż zakrywała.
- Ty, ty, ty, t... Ty mi to robisz specjalnie ! - krzyknąłem udając urażonego 
- Ja ? To kara Hemmo
- Mogę wiedzieć za co ?
- No nie wiem, może za odebranie mi dziewictwa ?
- Drugi raz już tego nie zrobię kochanie. Obiecuję - zaśmiałem się widząc jej minę 
- No co ty nie powiesz ?!
- Ale mam ochotę - wyszeptał
- Na co ?
- Na Ciebie - powiedziałem i jednym ruchem przyciągnąłem ją do siebie
- A psik ! - kichnęła mi prosto w twarz
- Fuu... ! Zlizuj to teraz ! - krzyknąłem i wybuchłem śmiechem


Rose Pov
- Sam se to liż !
- Lizać to ja mogę Ciebie - powiedział i to zrobił
Zaczął mnie lizać jak pies !
- Dobrze ty się czujesz ? - zapytałam rozbawiona
- Ja ? Doskonale ! Dlaczego pytasz ?
- Bo liżesz mnie jak jakiś buldog ?
- Lubię Cię lizać
- Idiota - zaśmiałam się i go odepchnęłam 
- O co ci chodzi ?
- O co mi chodzi ?! Przed chwilą jeszcze lizałeś mi twarz durniu !
- I tak to lubisz mała !
- Nie, nie lubię
- A mnie lubisz?


- Co to za pytanie ?
- Proste. Lubisz mnie czy nie ?
- Ale lubisz w sensie takim, że kolegę ?
- No tak, chyba, ze ty mnie tak no wiesz lubisz lubisz bardziej jakoś - poruszył dwuznacznie brwiami
Kurwa...
- Jaja sobie robisz ?! Lubię Cię i to wszystko
- Ale lubisz czy tak wiesz no, lubisz lubisz ?
- A co to za różnica ?
- No właśnie jest różnica
- Posłuchaj mnie teraz ! Lubię Cię jak kolegę i nic więcej. Rozumiesz? - zapytałam lekko poddenerwowana
- Teraz już tak - odpowiedział
- To świetnie - uśmiechnęłam się
- Czyli nie będziemy się dzisiaj pieprzyć ?! 
- Luke !
- Co ?!
________________________________________________________________________________
Ach ten nasz Lukey zboczeniec pedofil xD. Już by chciał tylko szeksy uprawiać.
I jak rozdział ? Zależy mi na waszej opinii.     Następny będzie nwm kiedy, napewno w przyszłym tygodniu !             Bye xx


Rozdział 10 #

KOMENTARZE KOCHANI PLISSSSSS....
Luke Pov
Myślałem, że go zabiję ! Jaki ja byłem głupi, że się zgodziłem żeby ona u niego mieszkała !
Gdy tylko wypowiedział te bolesne dla mnie słowa, rzuciłem się na niego z pięściami.
Niestety uderzyć go nie zdążyłem, bo chłopaki w ostatniej chwili mnie od niego odciągnęli.
Gdyby tego nie zrobili, pewnie bym mu obił tą mordę !



- Spokojnie stary ! - wydarł się trzymający mnie Michael
- Jak ja mam być kurwa spokojny ?! Zrobił se z niej prywatną dziwkę ! - wrzeszczałem wściekły
- Stary to nie tak - tłumaczył się ten imbecyl
- A jak ?! Co? Zawiodłeś mnie Irwin - powiedziałem poważnie
- Przepraszam - powiedział cicho
- Ty się już weź zamknij ! Spieprzyłeś to po całości. Rose pakuj się wracasz do mnie
- Ale-
- Nie ma żadnych ale Irwin. Miałeś szanse i ją zmarnowałeś ! - krzyknąłem na niego wściekły
- A ty co ? Głucha ? Pakuj się i spadamy ! - krzyknąłem poganiając Rose, by wreszcie ruszyła swój piękny tyłek z kanapy.

***

Wszystkie walizki były już w samochodzie. A my szykowaliśmy się do odjazdu. Jeszcze chwilę to trwało bo musiałem powrzeszczeć na tego imbecyla Irwina !
Potem już odjechaliśmy.

***

Gdy wróciliśmy do domu, Rose od razu pognała na górę. Miała mnie w dupie. Ja to wiem, dlatego wzięły mnie trochę wyrzuty sumienia. Może zbyt gwałtownie zareagowałem ?

* 2 tygodnie później *

Luke Pov
Rose nadal się do mnie nie odzywa. No ile tak dalej kurwa można ?!
Byłem wściekły na Irwina za to co zrobił, no ale w sumie po części sam się do tego przyczyniłem. Przecież dobrze wiem, że napalonego Ashtona nic nie powstrzyma. Pozwoliłem, by z nim zamieszkała. Boże ! Przecież to po części też moja wina ! Przez moje głupie wymysły i zazdrość straciłem nie tylko zaufanie Rose, ale także najlepszego kumpla.

Jezu... Jak oni mi nie wybaczą to ja będę już totalnie w czarnej dupie ...

________________________________________________________________________________
Taki krótszy, ale spokojnie jeszcze jeden dzisiaj dodam ! Wzięłam się za moje wszystkie 
opowiadania, więc oczekujcie i zobaczcie już na nowe rozdziały !!!
To co ? Do później !!!                 xx



Rozdział 9 #

Ash Pov
Mieszkanie z Rose było cudowne ! Gotowała, sprzątała itp., a ja w zamian brałem ją do centrum handlowego. Dzisiejszy dzień zapowiadał się podobnie, no ale cóż, pozory mogą mylić, prawda?
Rose Pov
Stałam w kuchni i robiłam kolacje. Ashton grzebał coś przy samochodzie, a Leo cały czas skakał i merdał ogonem koło mnie. W radiu leciało Bad Michael'a Jackson'a, a ja rytmicznie się poruszałam i machałam pupą.
- Nonono... jakiś pokazik się szykuje czy co? - wparował do kuchni jak zwykle podniecony Ashton
- Sorry, ale ja tylko daje publiczne występy - chytrze się do niego uśmiechnęłam po czym wróciłam do robienia kanapek. On objął mnie od tyłu i podziwiał moje dokonania przy okazji śpiewając mi prawię każdą puszczoną w radiu piosenkę. Gdy skończyła się piosenka AC DC, w radiu puszczono Wet Wet Wet - Love Is All Around.
Zdziwiłam się gdy Ashton zaczął śpiewać mi do ucha słowa tej piosenki. Myślałam, że ma tylko jeden ulubiony gatunek muzyczny, a tu taka niespodzianka !
         I feel it in my fingers                       >             Czuję ją w palcach
         I feel it in my toes                            >             Czuję ją w stopach
         Love is all around me                      >             Miłość, która jest wszędzie dookoła mnie
         And so the feeling grows                >              I uczucia które dojrzewają

         It's written on the wird                    >              To jest zapisane we wietrze
         It's everywhere I go                         >              Jest wszędzie gdzie idę
         Oh yes it is...
         So if you really love me                  >               Więc jeśli naprawdę mnie kochasz
         Come on and let it show                 >                Chodź i pokaż to
         Oh...

I tak śpiewał do końca piosenki po czym odsunął się ode mnie i zgasił radio. Ponownie do mnie podszedł i cichutko zaśpiewał patrząc w moje oczy:

         It's written on the wird                    >              To jest zapisane we wietrze
         It's everywhere I go                         >              Jest wszędzie gdzie idę
         Oh yes it is...
         So if you really love me                  >               Więc jeśli naprawdę mnie kochasz
         Come on and let it show                 >                Chodź i pokaż to
         Oh...

A potem zrobił coś czego bym się po nim w życiu nie spodziewała. Pocałował mnie...
On mnie pocałował ! Oddałam pocałunek czując się jak księżniczka. Jego usta prawie, że idealnie pasowały do moich.


Usiadłam na bladzie i przyciągnęłam go bliżej siebie, chwilę później zaczął całować moją szyję i zdejmował mi koszulkę.
- Zostaw, dokończmy to na górze - wyszeptałam lekko przegryzając płatek jego ucha
Ashton w tempie ekspresowym zaniósł mnie do swojej sypialni.
     No to teraz zacznie się prawdziwa zabawa ...

Ash Pov
Ona jest tak cholernie dobra. Ciekawe ile miała kochanków przede mną ? W sumie mam to w dupie.
Muszę ogarnąć mój namiot w bokserkach, bo przecież wiecznie sterczeć mi nie może, prawda ?

***
Rano, gdy już zjedliśmy śniadanie rozległ się dzwonek do drzwi.
To chłopaki przyszli nas odwiedzić, jak miło ...
Rose Pov
***
- Co tak cicho siedzicie. Stało się coś ? - zapytał zdziwiony Michael
- Nie. Wszystko jest ok, wszystko jest ok - powiedział zestresowany Ashton
- Ej no ! Widzę, że coś jest nie tak. Gangi wysyłają pogróżki znowu ? - zapytał Calum
- Nie - tym razem ja się odezwałam
- No to co się dzieję ? - zapytał zdezorientowany Luke
- Jak Ci powiem to mnie zabijesz - powiedział Irwin
- Stary, nie bój żaby. Nic Ci nie zrobię - zaśmiał się Luke
- Na pewno ? - wolał się upewnić
- Na pewno - powiedział uśmiechnięty Hemmo
- Przespałem się z Rose
_______________________________________________________________________________
Teraz to się będzie dopiero działo ! Uhuhu...    Do Następnego !!!           xx
                  


poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 8 #

Rose Pov
Do domu Luka wróciłam po 2 tygodniach spędzonych w szpitalu, ale on jakoś nie specjalnie cieszył się z mojego powrotu. Największą radością pryskał ten mój kochany wariat Ashton...
Luke Pov
Rose już wróciła, a to wiązało się z moją decyzją, którą podjąłem z bólem serca...
- Dobra, a teraz wszyscy już bądźcie cicho - zarządziłem
Usiedli i popatrzyli się na mnie dziwnie.
- Rose pamiętasz jak mówiłem o tym, że podjąłem już decyzję w twojej sprawie ?
- Tak
- No, a więc moja decyzja jest taka, że wyjedziesz do Europy
- Ale jak to ? Dlaczego ?
- Nie jesteśmy już w stanie zapewnić Ci dobrej ochrony
- Ale co ? Ja sobie tam pojadę i będę żebrać na ulicy i mieszkać pod mostem ?
- Nie, mam ciotkę we Włoszech. Już z nią o tym gadałem i chętnie się zgodzi. Znajdziesz sobie jakomś prace, nauczysz się języka i przede wszystkim będziesz bezpieczna
- Ale ja nie chcę nigdzie wyjeżdżać
- Ale mnie to nie interesuje czy ty chcesz. My też mamy swoje życie. Zrozum to !
- Co dziwek ci się zachciało ?!
- Nie jestem dziwkarzem
- Taa... napewno. Każdy z was to zwykły alfons i tyle
- Dobra słuchaj pakuj się, bo musisz jeszcze dzisiaj jechać
- Luke, stary może jeszcze zmienisz zdanie ? - zapytał Irwin
- Taki mądry jesteś? To bierz ją do siebie !
- Ok. Rose pakuj się i spadamy
- Dobra, już idę
***
Kilka minut później Rose już stała na dole z walizkami. Powiedziała krótkie " cześć " i wyszła.
Rose Pov
* Kilka dni później *
Życie w domu Ashton'a było lepsze i weselsze. Miał on tam pięknego bernardyna Leo. Zakochałam się w tym psie ! Uwielbiam zwierzęta ! Ashton ma zupełnie inny charakter niż Luke.
Wesoły i zawsze rozgadany, a Luke jest dla mnie wieczną tajemnicą i nie ukrywam, że z chęcią bym poznała trochę jej rąbka...
_______________________________________________________________________
Dodaje taki jakby bonus. W piątek oczywiście następny ! Ten to tak jakby mała nagroda
za to, że tamten był taki krótki, chociaż ten też jakoś specjalnie długi nie jest ;P
Do następnego !!! xx

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 7#

Rose Pov
Światła, dźwięki apalatury medycznej. Nie udało mi się. Ja żyje, ale powinnam umrzeć. Wole tak niż żebym miała zostać zabita przez jakiś głupi gang...
Luke Pov
Stałem na tym cholernym korytarzu i czekałem aż jakiś kutas zechce mnie poinformować o stanie zdrowia Rose. Odpierdala mi już całkowicie szajba. Żeby ona żyła. Błagam...
Rose Pov
Koło mojego łóżka szpitalnego ciągle chodziły pielęgniarki i lekarz, który w końcu raczył się odezwać.
- Jak się pani czuje? - zapytał
- A jak mam się czuć. Chciałabym umrzeć, zniknąć z tego świata, mieć spokój - powiedziałam pełna łez w oczach
Ten nic nie powiedział, tylko po prostu wyszedł z sali...
Luke Pov
Po kilku godzinach czekania na jaką kolwiek informacje podeszła do mnie pielęgniarka.
- Może pan już wejść do swojej dziewczyny - powiedziała, a ja nie poprawiając jej wypowiedzi od razu ruszyłem do sali w której leżała Rose. Usiadłem przy niej. Gdy mnie zobaczyła szeroko otworzyła oczy.
- Co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona
- Chyba nie myślałaś że cię tak zostawie?
- Jesteś dziwny
- Czemu? Dlatego, że tu teraz siedzę?
- Nie, dlatego, że ciągle się tobie chcę mnie chronić
- Daj spokój już z tym. Znalazłem rozwiązanie
- Odeślesz mnie do mojego spalonego mieszkania?
- Nie
- To co zrobisz?
- Jak wyjdziesz ze szpitala to Ci powiem
- Ok
- Dobra to odpoczywaj, przyjadę jeszcze później
- Dobra to pa - powiedziała i zasnęła
______________________________________________
Dzisiaj taki krótszy. Przepraszam ://///
Do następnego! xx

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 6

Uwaga scena +18!!!
Rose Pov
Cały czas mam przed oczami ten koszmar. Obudziłam się czując przy sobie ciepło czyjegoś ciała. Otworzyłam oczy i uspokoiłam się. Teraz już będzie dobrze. No ale chwila, dlaczego Luke ze mną śpi? Mam nadzieje, że mnie nie przeleciał. Teraz bałam się już każdego faceta.
- Witaj Rose - usłyszałam koło swojego ucha i w panice uciekłam na drugi koniec pomieszczenia
Byłam cała roztrzęsiona i zaczynałam się już bać.
Luke Pov
- Spokojnie Rose.Jest już wszystko dobrze. Nie wiem co oni Ci tam zrobili, ale obiecuje, że to już nigdy się nie powtórzy - mówiłem podchodząc coraz bliżej przestraszonej dziewczyny, lekko dotknąłem jej policzka
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła i odepchnęła mnie na tyle mocno, że zaliczyłem glebę
Ona zaś osunęła się na podłogę i zaczęła płakać.
Szybko do niej podszedłem i ją przytuliłem. Na początku stawiała opór, lecz przegrała z moją siłą.
Wtuliła się we mnie i jej łzy zaczęły lądować na mojej koszulce.
***
Usiedliśmy na kanapie, Rose cały czas płakała wtulona we mnie. Odsunąłem  się od niej aby spojrzeć jej prosto w oczy.
- Pamiętaj, że od tej pory zawsze będziesz już bezpieczna - powiedziałem, a ona pomachała twierdząco głową i lekko się uśmiechnęła
- Powiesz mi co oni ci zrobili? - zapytałem gładząc jej policzek
- Oni, oni... Oni mnie zgwałcili - wyznała i ponownie wtuliła się we mnie wybuchając płaczem
- Nie płacz księżniczko. Dopilnuje aby nikt już więcej Ciebie nie skrzywdził - powiedziałem i lekko musnąłem wargami jej czoło
Użycie przeze mnie słowa "księżniczko" nie było przypadkowe, zależy mi na niej. Od samego początku byłem w niej zadurzony, lecz w wyznawaniu uczuć jestem okropny i tchórzliwy .
Luke Hemmings  aka boi dupa... Zajebiście!
***
Kilka godzin później chłopaki przyjechali aby pomóc mi pocieszyć Rose. Udało się. Jednak szybko się zmyli bo wyczaili jakomś impre na mieście. Też bym poszedł, ale nie zostawię Rose samej, bo sytuacja z wczoraj mogłaby się powtórzyć. Wtedy bym sobie chyba nogi z dupy powyrywał. Za bardzo mi na niej zależy. O rany, ja się chyba na serio w  niej zadurzyłem!
Rose Pov
Siedzieliśmy teraz na kanapie w salonie i rozmawialiśmy.
- Opowiedzieć Ci kawał? - zapytał
- Dajesz - odpowiedziałam
- Chcesz się pieprzyć?
- Jesteś bezczelny! - zaśmiałam się
- A ty samolubna! - powiedział i wybuchliśmy śmiechem
- I to miał być ten kawał? - zapytałam rozbawiona
- Po jednej części tak
- A po drugiej?
- Hmm... Propozycja? - zasugerował z uśmieszkiem na ustach
- Propozycja czego? - mimo iż wiedziałam o co mu chodzi chciałam go jeszcze trochę pomęczyć
- Seksu kobieto! S - e - k - s - u! - przeliterował naburmuszony, a ja udawałam, że się przeraziłam
- O matko przepraszam! Przecież ty to wszystko co się działo. Nie powinienem wogóle opowiadać tego kawału - zaczął się tłumaczyć przy tym lekko zająkany 
- Chodź - powiedziałam i wstałam kierując się w stronę schodów na górę 
- Ale gdzie? - zapytał zdziwiony 
- Do seksu są chyba potrzebne minimum 2 osoby tak? - zapytałam ironicznie
Ten jak poparzony wstał szybko i podążył za mną. Weszliśmy do jego pokoju. Zaczęliśmy się całować, a potem rozbierać. Mimo iż niedawno uprawialiśmy seks, byłam tak pijana, że tego nawet nie pamiętam. Zostaliśmy w samej bieliźnie. Zjechałam dłonią do jego bokserek i poczułam jego nabrzmiałego kolegę. Mocno go ścisnęłam  na co on głośno jęknął. Szybko je ściągnęłam uwalniając tym samym jego olbrzymiego pytona i zaczęłam się nim "bawić". Co chwila z jego ust wydobywały się ciche jęki. Kilka minut później pozbyliśmy się też mojej bielizny. Wszedł we mnie powoli, lecz po tym jak zaczęłam mu szeptać do ucha sprośne rzeczy przyśpieszył. Zaczął mnie pieprzyć bez kontroli. Z moich ust wydobywały się nie jęki, a krzyki. Było mi tak cholernie dobrze.
- Jesteś taka ciasna, tak cholernie dobra - wydyszał i padł koło mnie
Doszliśmy. 
Szybko zerwaliśmy się na równe nogi słysząc chłopaków na dole.
Luke Pov
Czy oni muszą wpadać w tak nieodpowiednich momentach?! Zero prywatności, totalne zero!
- Z czego tak rżycie? - zapytałem wchodząc do salonu i witając się z nimi
- Jeszcze głośniej nie umiecie? - poruszył dwuznacznie brwiami Ashton
Fuck! Oni to słyszeli?! O ja pierdole!
- Nie twoja sprawa - zaśmiałem się lekko szturchając go w ramię 
- Nasz Lukey zaliczył Rosie! Brawo stary! - krzyknął Michael
- Zamknij tego ryja, bo jeszcze was usłyszy - powiedziałem wysyłając mu groźne spojrzenie
- Dobra stary spokojnie - powiedział i podał mi jakomś kopertę
- Co znowu? - zapytałem nie wróżąc dobrych wieści
- Otwórz - powiedział, a ja otworzyłem to gówno

                  Nie zostało jej już dużo czasu...   XxX

- kurwa! - krzyknąłem 
- Co z tym robimy? - zapytał Ashton
- Musimy bardziej uważać - powiedziałem i usiadłem z wrażenia
Musze coś z tym zrobić.
- Ash namierzasz ich lokalizacje, Cal ty załatwiasz broń, a ty Mike będziesz ich śledził - rozkazałem
- A ty? - zapytał Cal
- Ja będę pilnował Rose - odpowiedziałem
- Ty to ostatnio już za często jej pilnujesz - zaśmiał się Michael
- Weźcie już się zamknijcie i idźcie bo czasu nie ma - uśmiechnąłem się, a oni wykonali moje polecenia
Mam nadzieje, że wszystko pójdzie po mojej myśli...
- Poszli już? - zapytała schodząc ze schodów Rose
- taa... - powiedziałem przejeżdżając nerwowo ręką po karku
- Wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona
- Tak, wszystko jest ok - skłamałem, no ale co miałem jej powiedzieć, że jacyś psychopaci chcą ją zabić?
- Nie kłam, widzę że coś jest nie tak - powiedziała zakładając ręce na piersi
- Na pewno chcesz wiedzieć?
- Tak. Tu i teraz, tylko szczerze
- Dostałem kolejną pogróżkę od tego gangu
- Jak to kolejną?
- Bo wcześniej też je dostawaliśmy tylko, że nic Ci nie mówiłem o nich
- Dlaczego?
- Bo byś się załamała
- A od kiedy ty się tak o mnie troszczysz co?
- Od wtedy gdy dostałem twoje życie napisane na 20 kartkach
- I co cię tak urzekło?
- Ja tez jestem sierotą
- No i, chwila czekaj co?!
- To co słyszałaś. Jestem sierotą, moi rodzice zostali zamordowani gdy miałem 6 lat
- Przykro mi, ale ja też nie miałam łatwo
- Ty miałaś ciotkę, a ja co? Dom dziecka w którym byłem molestowany
- Co? Ale jak to?
- Normalnie
- Dobra skończmy już to! Powiedz mi o co chodzi z tymi pogrózkami
- Lepiej usiądź
- Ok. No to mów
- Oni zabili twoją ciotkę - wyznałem, a ona nic nie odpowiedziała. Poleciała i zamknęła się w łazience. Musi pobyć trochę sama, niech się uspokoi.
Rose Pov
Co? Ciocia nie żyje?! Ja też już nie mam po co żyć...
Luke Pov
Rose siedzi tam już dość długo, ale coraz słabiej słychać jej płacz. Może się uspokaja powoli?
W takich chwilach zależy mi na niej jeszcze bardziej. Kocham ją. Niedawno sobie to uświadomiłem. Ona jest jak narkotyk, uzależnia i nie można jej od tak wyrzucić z życia.
Teraz gadałem z chłopakami w salonie. Myśleliśmy jak ją pocieszyć i wyciągnąć z tej toalety.
- Długo już tam siedzi? - zapytał Michael
- 3 godziny - odpowiedziałem smutny
- To nie jest normalne. Trzeba iść zobaczyć czy nic jej się tam nie stało - zasugerował wstawając z kanapy Ashton
- Zamknęła się - powiedziałem bez emocji
- To się ją otworzy - powiedział i ruszył na górę. Szybko mu udało się ją otworzyć, ponieważ chwilę później usłyszeliśmy jego przerażony głos.
- Chłopaki jest źle dzwońcie po karetke! - wydarł się głośno
Natychmiast pobiegliśmy na górę, ale to co tam ujrzeliśmy całkowicie nami wstrząsneło.
Była tam leżała nieprzytomna, a obok niej były rozsypane różne tabletki
Ona się chciała zabić! To wszystko moja wina! Jak ona umrze to ja nigdy sobie tego nie wybaczę.
Zacząłem się na wszystkich drzeć żeby coś zrobili, no ale co oni jacyś uzdrowiciele są? Nie wydaje mi się...
Wszystko potoczyło się szybko. Przyjazd karetki, światła i mnóstwo ludzi.
Ona się chciała zabić, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że to moja wina. Gdybym jej nic nie powiedział to nic by się nie stało. Nigdy sobie tego nie wybaczę...
_________________________________________________________________________________

Hej, hej kochani! Sorry, że tak długo nie było rozdziału ale miałam dużo nauki bo musiałam chemie zaliczać. Teraz już wszystko będzie regularnie! To co? Do następnego ;* xx