Uwaga scena +18!!!
Rose Pov
Cały czas mam przed oczami ten koszmar. Obudziłam się czując przy sobie ciepło czyjegoś ciała. Otworzyłam oczy i uspokoiłam się. Teraz już będzie dobrze. No ale chwila, dlaczego Luke ze mną śpi? Mam nadzieje, że mnie nie przeleciał. Teraz bałam się już każdego faceta.
- Witaj Rose - usłyszałam koło swojego ucha i w panice uciekłam na drugi koniec pomieszczenia
Byłam cała roztrzęsiona i zaczynałam się już bać.
Luke Pov
- Spokojnie Rose.Jest już wszystko dobrze. Nie wiem co oni Ci tam zrobili, ale obiecuje, że to już nigdy się nie powtórzy - mówiłem podchodząc coraz bliżej przestraszonej dziewczyny, lekko dotknąłem jej policzka
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła i odepchnęła mnie na tyle mocno, że zaliczyłem glebę
Ona zaś osunęła się na podłogę i zaczęła płakać.
Szybko do niej podszedłem i ją przytuliłem. Na początku stawiała opór, lecz przegrała z moją siłą.
Wtuliła się we mnie i jej łzy zaczęły lądować na mojej koszulce.
***
Usiedliśmy na kanapie, Rose cały czas płakała wtulona we mnie. Odsunąłem się od niej aby spojrzeć jej prosto w oczy.
- Pamiętaj, że od tej pory zawsze będziesz już bezpieczna - powiedziałem, a ona pomachała twierdząco głową i lekko się uśmiechnęła
- Powiesz mi co oni ci zrobili? - zapytałem gładząc jej policzek
- Oni, oni... Oni mnie zgwałcili - wyznała i ponownie wtuliła się we mnie wybuchając płaczem
- Nie płacz księżniczko. Dopilnuje aby nikt już więcej Ciebie nie skrzywdził - powiedziałem i lekko musnąłem wargami jej czoło
Użycie przeze mnie słowa "księżniczko" nie było przypadkowe, zależy mi na niej. Od samego początku byłem w niej zadurzony, lecz w wyznawaniu uczuć jestem okropny i tchórzliwy .
Luke Hemmings aka boi dupa... Zajebiście!
***
Kilka godzin później chłopaki przyjechali aby pomóc mi pocieszyć Rose. Udało się. Jednak szybko się zmyli bo wyczaili jakomś impre na mieście. Też bym poszedł, ale nie zostawię Rose samej, bo sytuacja z wczoraj mogłaby się powtórzyć. Wtedy bym sobie chyba nogi z dupy powyrywał. Za bardzo mi na niej zależy. O rany, ja się chyba na serio w niej zadurzyłem!
Rose Pov
Siedzieliśmy teraz na kanapie w salonie i rozmawialiśmy.
- Opowiedzieć Ci kawał? - zapytał
- Dajesz - odpowiedziałam
- Chcesz się pieprzyć?
- Jesteś bezczelny! - zaśmiałam się
- A ty samolubna! - powiedział i wybuchliśmy śmiechem
- I to miał być ten kawał? - zapytałam rozbawiona
- Po jednej części tak
- A po drugiej?
- Hmm... Propozycja? - zasugerował z uśmieszkiem na ustach
- Propozycja czego? - mimo iż wiedziałam o co mu chodzi chciałam go jeszcze trochę pomęczyć
- Seksu kobieto! S - e - k - s - u! - przeliterował naburmuszony, a ja udawałam, że się przeraziłam
- O matko przepraszam! Przecież ty to wszystko co się działo. Nie powinienem wogóle opowiadać tego kawału - zaczął się tłumaczyć przy tym lekko zająkany
- Chodź - powiedziałam i wstałam kierując się w stronę schodów na górę
- Ale gdzie? - zapytał zdziwiony
- Do seksu są chyba potrzebne minimum 2 osoby tak? - zapytałam ironicznie
Ten jak poparzony wstał szybko i podążył za mną. Weszliśmy do jego pokoju. Zaczęliśmy się całować, a potem rozbierać. Mimo iż niedawno uprawialiśmy seks, byłam tak pijana, że tego nawet nie pamiętam. Zostaliśmy w samej bieliźnie. Zjechałam dłonią do jego bokserek i poczułam jego nabrzmiałego kolegę. Mocno go ścisnęłam na co on głośno jęknął. Szybko je ściągnęłam uwalniając tym samym jego olbrzymiego pytona i zaczęłam się nim "bawić". Co chwila z jego ust wydobywały się ciche jęki. Kilka minut później pozbyliśmy się też mojej bielizny. Wszedł we mnie powoli, lecz po tym jak zaczęłam mu szeptać do ucha sprośne rzeczy przyśpieszył. Zaczął mnie pieprzyć bez kontroli. Z moich ust wydobywały się nie jęki, a krzyki. Było mi tak cholernie dobrze.
- Jesteś taka ciasna, tak cholernie dobra - wydyszał i padł koło mnie
Doszliśmy.
Szybko zerwaliśmy się na równe nogi słysząc chłopaków na dole.
Luke Pov
Czy oni muszą wpadać w tak nieodpowiednich momentach?! Zero prywatności, totalne zero!
- Z czego tak rżycie? - zapytałem wchodząc do salonu i witając się z nimi
- Jeszcze głośniej nie umiecie? - poruszył dwuznacznie brwiami Ashton
Fuck! Oni to słyszeli?! O ja pierdole!
- Nie twoja sprawa - zaśmiałem się lekko szturchając go w ramię
- Nasz Lukey zaliczył Rosie! Brawo stary! - krzyknął Michael
- Zamknij tego ryja, bo jeszcze was usłyszy - powiedziałem wysyłając mu groźne spojrzenie
- Dobra stary spokojnie - powiedział i podał mi jakomś kopertę
- Co znowu? - zapytałem nie wróżąc dobrych wieści
- Otwórz - powiedział, a ja otworzyłem to gówno
Nie zostało jej już dużo czasu... XxX
- kurwa! - krzyknąłem
- Co z tym robimy? - zapytał Ashton
- Musimy bardziej uważać - powiedziałem i usiadłem z wrażenia
Musze coś z tym zrobić.
- Ash namierzasz ich lokalizacje, Cal ty załatwiasz broń, a ty Mike będziesz ich śledził - rozkazałem
- A ty? - zapytał Cal
- Ja będę pilnował Rose - odpowiedziałem
- Ty to ostatnio już za często jej pilnujesz - zaśmiał się Michael
- Weźcie już się zamknijcie i idźcie bo czasu nie ma - uśmiechnąłem się, a oni wykonali moje polecenia
Mam nadzieje, że wszystko pójdzie po mojej myśli...
- Poszli już? - zapytała schodząc ze schodów Rose
- taa... - powiedziałem przejeżdżając nerwowo ręką po karku
- Wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona
- Tak, wszystko jest ok - skłamałem, no ale co miałem jej powiedzieć, że jacyś psychopaci chcą ją zabić?
- Nie kłam, widzę że coś jest nie tak - powiedziała zakładając ręce na piersi
- Na pewno chcesz wiedzieć?
- Tak. Tu i teraz, tylko szczerze
- Dostałem kolejną pogróżkę od tego gangu
- Jak to kolejną?
- Bo wcześniej też je dostawaliśmy tylko, że nic Ci nie mówiłem o nich
- Dlaczego?
- Bo byś się załamała
- A od kiedy ty się tak o mnie troszczysz co?
- Od wtedy gdy dostałem twoje życie napisane na 20 kartkach
- I co cię tak urzekło?
- Ja tez jestem sierotą
- No i, chwila czekaj co?!
- To co słyszałaś. Jestem sierotą, moi rodzice zostali zamordowani gdy miałem 6 lat
- Przykro mi, ale ja też nie miałam łatwo
- Ty miałaś ciotkę, a ja co? Dom dziecka w którym byłem molestowany
- Co? Ale jak to?
- Normalnie
- Dobra skończmy już to! Powiedz mi o co chodzi z tymi pogrózkami
- Lepiej usiądź
- Ok. No to mów
- Oni zabili twoją ciotkę - wyznałem, a ona nic nie odpowiedziała. Poleciała i zamknęła się w łazience. Musi pobyć trochę sama, niech się uspokoi.
Rose Pov
Co? Ciocia nie żyje?! Ja też już nie mam po co żyć...
Luke Pov
Rose siedzi tam już dość długo, ale coraz słabiej słychać jej płacz. Może się uspokaja powoli?
W takich chwilach zależy mi na niej jeszcze bardziej. Kocham ją. Niedawno sobie to uświadomiłem. Ona jest jak narkotyk, uzależnia i nie można jej od tak wyrzucić z życia.
Teraz gadałem z chłopakami w salonie. Myśleliśmy jak ją pocieszyć i wyciągnąć z tej toalety.
- Długo już tam siedzi? - zapytał Michael
- 3 godziny - odpowiedziałem smutny
- To nie jest normalne. Trzeba iść zobaczyć czy nic jej się tam nie stało - zasugerował wstawając z kanapy Ashton
- Zamknęła się - powiedziałem bez emocji
- To się ją otworzy - powiedział i ruszył na górę. Szybko mu udało się ją otworzyć, ponieważ chwilę później usłyszeliśmy jego przerażony głos.
- Chłopaki jest źle dzwońcie po karetke! - wydarł się głośno
Natychmiast pobiegliśmy na górę, ale to co tam ujrzeliśmy całkowicie nami wstrząsneło.
Była tam leżała nieprzytomna, a obok niej były rozsypane różne tabletki
Ona się chciała zabić! To wszystko moja wina! Jak ona umrze to ja nigdy sobie tego nie wybaczę.
Zacząłem się na wszystkich drzeć żeby coś zrobili, no ale co oni jacyś uzdrowiciele są? Nie wydaje mi się...
Wszystko potoczyło się szybko. Przyjazd karetki, światła i mnóstwo ludzi.
Ona się chciała zabić, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że to moja wina. Gdybym jej nic nie powiedział to nic by się nie stało. Nigdy sobie tego nie wybaczę...
_________________________________________________________________________________
Hej, hej kochani! Sorry, że tak długo nie było rozdziału ale miałam dużo nauki bo musiałam chemie zaliczać. Teraz już wszystko będzie regularnie! To co? Do następnego ;* xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz