wtorek, 20 stycznia 2015

Rozdział 3#

Rose Pov
Siedzieliśmy już kończąc pizze,gdy nagle zadzwonił czyiś telefon.
-Czego?-odebrał Michael
Wyszedł na chwile,lecz zaraz wrócił
-Hemmo jest źle-powiedział zmartwiony
-Trzeba tam jechać tak?-zapytał
-Taa...-odparł Clifford
-Dobra spadamy.Ash zostaniesz tu i będziesz pilnował domu,bo tutaj te kutasy też mogą przyjechać-
powiedział i wszyscy z wyjątkiem Ashtona opuścili budynek.
-No to co oglądamy TV?-zapytał Ashton
-Ty lepiej mi powiedz co to za sprawy załatwiacie i kto mógłby tu niby przyjechać-zarządałam
po czym usiadłam na kanape.
Chwilę później dołączył do mnie Irwin
-Kiedyś założyliśmy się z takim jednym gangiem o duże pieniądze,a teraz ścigają nas w zemście za to,
że nie dostali tego czego chcieli-wytłumaczył
-Moge się Ciebie spytać o takie bardziej dziewczęce problemy?-zapytałam
-Ok.Pytaj-powiedział lekko zdziwiony
-Dlaczego chłopacy są tacy trudni?-zapytałam
-W jakim sensie trudni?-zapytała
-No niby da się z wami dogadać i normalnie żyć,ale większość was lubi bawić się tylko sercami kobiet
i mieć co noc inną zdzire.Zwodzicie,podrywacie,rozkochujecie, a mimo to i tak wkońcu zostawiacie
-Tak już poprostu jest.I powiem Ci szczerze, że ja taki nie jestem-powiedział a ja prychnęłam
-Taa... teraz tak mówisz,a jakbyś kiedyś zrobił jakieś przypadkowej lasce dzieciaka to byś ją z tym
wszystkim samą zostawił-palnęłam pewna swojego zdania
-Nie mógłbym tego zrobić-powiedział nieco ciszej
-A to ciekawe dlaczego?-zadrwiłam sobie
-Bo jestem bezpłodny-odpowiedział smutno
-O mój boże,Ashton przepraszam nie wiedziałam-zrobiło mi się głupio
-Nie masz za co,przecież tego nie wiedziałaś-uśmiechnął się lekko
-A chłopaki o tym wiedzą?-zapytałam delikatnie
-Nie i prosze Cię nie mów im o tym.Jakby oni się dowiedzieli to by mnie wyśmiali.Przecież ja nigdy
nie będe prawdziwym facetem
-Spokojnie nie powiem im,ale dlaczego mówisz mi o tym wszystkim?
-Bo ci ufam i wiem że potrafisz dochować tajemnicy-uśmiechnął się przez łzy spływające po jego 
twarzy
-Ejj...Ash nie płacz.No co ty?-przytuliłam go mocno
-Przypomniało mi się moje rodzeństwo.Odkąd jestem w gangu nie mam z nimi żadnego kontaktu-
dalej nie mówił nie dał już rady bo cały zalał się płaczem
-No już spokojnie.Nie płacz,prosze-mówiłam i mówiłam cały czas go przytulając
***
Minęły 2 godziny,aż w końcu zasnął.To była być może moja ostatnia szansa na ucieczke.
Jednak nie miałam ochoty uciekać.Chciałabym poznać wszystkich z osobna.Nie tylko Ashtona,
którego na początku uznałam za nędznego podrywacza,a teraz dla mnie jest wrażliwym
i zagubionym lekko w życiu facetem.Tak,nazwałam go facetem,bo to,że jest bezpłodny nic do tego
nie ma.
Nagle usłyszałam głośne walenie w drzwi.Przez wizier zobaczyłam jakiegoś mężczyzne ok.30-letniego.
Wróciłam do salonu i szybko obudziłam Ashtona.
-Co jest?-zapytał zaspany
-Jakiś facet wali w drzwi!-krzyknełam cicho
On odrazu podniósł się na równe nogi
-Leć szybko na góre-rozkazał,a ja wykonałam jego polecenie
Gdy już tam dotarłam ktoś przyłożył mi ręke do twarzy i wciągnął do pierwszego lepszego pokoju.
Ashton Pov
-To ten kutas Nathan-wyszeptałem patrząc w wizier na oddalającego się już gangstera
Otworzyłem drzwi i zgarnąłem pare kartek które zostawił.Była to duża koperta i kilka listów z 
pogróżkami.Na jednej z kartek było przyklejone zdjęcie ciotki Rose,niestety już martwej.To oni ją
zabili.Potem otworzyłem koperte na której było napisane "Ona będzie następna",zgaduje że chodzi
o Rose.Miałem racje w kopercie było jej zdjęcie.Oni zabili jej ciotke,a teraz chcą zabić ją.
Luke napewno by na to nie pozwolił.A dlaczego?Bo jest nią cholernie zauroczony.To widać!
Z moich zamyśleń wyrwał mnie hałas dochodzący z góry.Musze to sprawdzić.
Weszłem do pierwszego lepszego pokoju i to co tam zobaczyłem totalnie mnie zamurowało.
Łysy czyli bandzior z gangu Ekipa x trzymał spluwe przy skroni Rose i gdy tylko wyczuł moją 
obecność odwrócił się do mnie i zaczął gadać
-Irwin!Stary,jak miło Cię widzieć!-powiedział udając zadowolonego
-Pierdol się Łysy-powiedziałem
-Sam nie mogę,ale z tą zdzirą bardzo chętnie-powiedział mocniej przyciskając Rose do ściany
-Zostaw ją!-krzyknąłem i wystawiłem swój pistolet w jego kierunku
-Spokojnie Irwin.Ja tylko przyszłem wykonać swoją robote i już mnie nie ma-powiedział
-Jaką robote?!
-Dostane papiery to damy wam spokój.Więc lepiej gadaj gdzie są bo twoja koleżanka pójdzie ze mną
-powiedział jeszcze bardziej dociskając ją do ściany
-Luke je ma!-krzyknąłem
-Gdzie on jest?
-Pojechał do Brisbane-wyznałem prawde bo nie miałem już wyboru
Przeanalizował to i puścił Rose,która wykończona upadła na podłoge
-Mnie tu nie było.Ani mi się waż do niego dzwonić!-krzyknął głośno-Do zobaczenia cukiereczku-
puścił oczko w strone Rose i uciekł przez okno.Odrazu podbiegłem do Rose.
Płakała i cała się trzęsła.Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej sypialni.Szybko jednak od niej nie
wyjde,bo gdy tylko położyłem ją na łóżku przyciągneła mnie do siebie i mocno przytuliła cały czas
płacząc.Oboje zasneliśmy wyczerpani...
___________________________________________
Przepraszam za taką długą nie obecność.
Miałam ciężki okres w życiu,ale teraz
rozdziały będą pojawiać się rgularnie :)))
Jakieś pytania?To w komach plossseee :pppp
   Do następnego!!!! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz