poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 8 #

Rose Pov
Do domu Luka wróciłam po 2 tygodniach spędzonych w szpitalu, ale on jakoś nie specjalnie cieszył się z mojego powrotu. Największą radością pryskał ten mój kochany wariat Ashton...
Luke Pov
Rose już wróciła, a to wiązało się z moją decyzją, którą podjąłem z bólem serca...
- Dobra, a teraz wszyscy już bądźcie cicho - zarządziłem
Usiedli i popatrzyli się na mnie dziwnie.
- Rose pamiętasz jak mówiłem o tym, że podjąłem już decyzję w twojej sprawie ?
- Tak
- No, a więc moja decyzja jest taka, że wyjedziesz do Europy
- Ale jak to ? Dlaczego ?
- Nie jesteśmy już w stanie zapewnić Ci dobrej ochrony
- Ale co ? Ja sobie tam pojadę i będę żebrać na ulicy i mieszkać pod mostem ?
- Nie, mam ciotkę we Włoszech. Już z nią o tym gadałem i chętnie się zgodzi. Znajdziesz sobie jakomś prace, nauczysz się języka i przede wszystkim będziesz bezpieczna
- Ale ja nie chcę nigdzie wyjeżdżać
- Ale mnie to nie interesuje czy ty chcesz. My też mamy swoje życie. Zrozum to !
- Co dziwek ci się zachciało ?!
- Nie jestem dziwkarzem
- Taa... napewno. Każdy z was to zwykły alfons i tyle
- Dobra słuchaj pakuj się, bo musisz jeszcze dzisiaj jechać
- Luke, stary może jeszcze zmienisz zdanie ? - zapytał Irwin
- Taki mądry jesteś? To bierz ją do siebie !
- Ok. Rose pakuj się i spadamy
- Dobra, już idę
***
Kilka minut później Rose już stała na dole z walizkami. Powiedziała krótkie " cześć " i wyszła.
Rose Pov
* Kilka dni później *
Życie w domu Ashton'a było lepsze i weselsze. Miał on tam pięknego bernardyna Leo. Zakochałam się w tym psie ! Uwielbiam zwierzęta ! Ashton ma zupełnie inny charakter niż Luke.
Wesoły i zawsze rozgadany, a Luke jest dla mnie wieczną tajemnicą i nie ukrywam, że z chęcią bym poznała trochę jej rąbka...
_______________________________________________________________________
Dodaje taki jakby bonus. W piątek oczywiście następny ! Ten to tak jakby mała nagroda
za to, że tamten był taki krótki, chociaż ten też jakoś specjalnie długi nie jest ;P
Do następnego !!! xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz